FELIETONY Z NOCNEJ ZMIANY czyli taka moja forma bloga
Security
2017-03-18
Gulasz popielcowy


2017-03-01
Popielec


2017-02-23
Tłusty Czwartek


2017-02-14
Walę tynki


2017-01-06
Trzy króle


2017-01-04
Okupacja piaskownicy


2017-01-01
Nowy Rok


2016-12-31
Rok na Ziemi


2012-08-19
"Amber Air"


2012-08-15
15 sierpnia 2012


2012-07-28
Manifest Lipcowy Wedle tradycji


2012-06-07
Czy grozi nam kolejne święto?


2012-05-30
Lochy smoki i potwory a Euro 2012


2012-05-28
Wyrzuceni Oburzeni


2012-05-05
Majówka A.D. 2012


2011-10-30
Po co nam zmiana czasu


2011-09-17
17 września 2011


2011-09-13
Pora deszczowa


2011-09-13
Ordynacja wyborcza po polsku






Adres strony na komórkę


stat4u
Licznik 019039

©2011-2017 by Lechu
© by DZIENNIKARZ.ORG
2011-2017
2011-09-13
Wybory 2011 znów pod znakiem negatywnej kampanii wyborczej

Ordynacja wyborcza po polsku

Czyli znów wybierzemy tych, których nienawidzimy najmniej


Od 1989 roku, w którym, jak zakomunikowała Joanna Szczepkowska w ?Dzienniku Telewizyjnym?, skończył się w Polsce komunizm, wiele razy Polacy mięli okazję brać udział w wolnych i demokratycznych wyborach. Ich przebieg jak i poprzedzających je kampanii wyborczych ewoluował wraz z naszą młodą demokracją. Każde czymś zaskakiwały i różniły się od poprzednich, jednak wszystkie miały jedną cechę wspólną. Były to wybory negatywne.

Przyglądałem się wszystkim polskim kampaniom wyborczym od 1989 roku i bez większego zaskoczenia stwierdzam, że tegoroczna jest równie negatywna jak wszystkie dotychczasowe. Nie ma większego znaczenia czy wybieramy samorząd, senatorów i posłów, deputowanych do Parlamentu Europejskiego czy prezydenta. Nawet referendum konstytucyjne nie było wyjątkiem. Polacy nie wybierają opcji którą popierają, bo pomijając nieliczne, skrajne grupy stałego elektoratu poszczególnych partii, pozostali nie popierają żadnej i głosują przeciw wybierając ?mniejsze zło?.

Już w pierwszych wyborach w 1989 roku Polacy glosowali negatywnie. Mimo, że liczne wówczas partie zabiegały o poparcie, wyborcy głosowali na kogokolwiek byle przeciw komunistom. W ten sposób powstał sejm kontraktowy, który w podobny sposób wybrał prezydenta - cała wybrana demokratycznie część parlamentu głosowała przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu.

W pierwszych bezpośrednich wyborach prezydenckich, w konfrontacji między Lechem Wałęsą a Tadeuszem Mazowieckim wygrał Stanisław Tymiński. Stało się tak dlatego, że w pierwszej turze większość Polaków głosowało przeciwko Wałęsie. Paradoksalnie w drugiej, elektorat Mazowieckiego oraz innych kandydatów, wraz z tymi, którzy nie brali udziału w pierwszej turze, zagłosowali przeciwko Timińskiemu i tylko dzięki czemu wygrał Lech Wałęsa.

W parlamentarnych wyborach przez wiele kadencji na zmianę wyborcy balansowali między prawica i lewica, nie ze względu na przekonania do wybieranej opcji ale jako sprzeciw wobec opcji przeciwnej. Dopiero niedawno na tyle osłabła pozycja lewicy, że negatywne emocje Polaków wahać zaczęły się między PO a PiS. Zjawisko to dostrzegły także same wspomniane ugrupowania, na efekty czego nie trzeba było długo czekać. W czasie kampanii przed ostatnimi wyborami do Parlamentu Europejskiego w spotach wyborczych wspomnianych ugrupowań częściej było widać przeciwników niż członków danej partii. W dodatku zamiast przedstawiać własny program krytykowano pomysły innych.

W tegorocznej kampanii wyborczej jeszcze wyraźniej widać jak wszystkie ugrupowania żerują na negatywnych emocjach potencjalnych wyborców. PO straszy PiSem, PiS straszy Platformą, Palikot straszy wszystkimi a pozostali nawet samym sobą. Patrząc na to i wspominając wszystkie poprzednie kampanie coraz częściej wracam myślami do pewnego szalonego pomysłu sprzed lat.

Skoro nasz głos oddajemy nie za lecz przeciw komuś, zmieńmy ordynację wyborczą tak aby odzwierciedlała faktyczne wybory Polaków. Na kartach wyborczych stawialibyśmy ?X? przy nazwiskach i partiach, których najbardziej nie chcemy. Do sejmu i senatu wchodziliby Ci, którzy dostaną najmniej negatywnych głosów. Wybory takie nie tylko najtrafniej odzwierciedlałyby nasze faktyczne preferencje, ale zmobilizowałyby do wzięcia w wyborach tych, którzy do wyborów nie chodzą zniechęceni brakiem alternatywy dla wszystkich znanych już opcji, którym są (a jakże) przeciwni.

Lechu
Π Połączono: dnia 2017-10-17 z IP  54.80.211.135    (ec2-54-80-211-135.compute-1.amazonaws.com)